Wiem, że ostatni post również był recenzją, ale dziś zupełnie nie miałam ochoty na lanie wody, a tak usiąść, przemyśleć sprawę i opisać wszystkie aspekty produktu to aż przyjemnie. ;)
Co obiecuje producent?
Oczyszcza skórę i kontroluje wydzielanie sebum, wspomaga proces złuszczania naskórka, zmniejsza widoczność niedoskonałości i porów.
Stosowanie i wydajność:
Zalecane stosowanie 1-2 razy w tygodniu. Staram się go trzymać i póki co tubeczka stoi już przeszło miesiąc- z zastrzeżeniem, że używam głównie na twarz i dekolt. Jak z nazwy wynika- mamy przed sobą trzy różne sposoby stosowania:
1. Jako żel- co jest moim zdaniem marnotrastwem kosmetyku, bo tak rozwodniony nie pomoże nam specjalnie.
2. Jako peeling- czyli przyjemne wymasowanie twarzy i spłukanie ciepłą wodą.
3. Jako maseczkę- rozprowadzić na skórze i pozostawić na 3 minuty.
Ja łączę sposób drugi i trzeci- najpierw robię sobie peeling, a następnie zostawiam go na twarzy 2-3 minuty. UWAGA- nie dłużej, ponieważ skóra może szczypać. Spłukujcie dokładnie- przez niedopatrzenie zostawiłam go trochę za płatkami nosa i zupełnie przesuszyłam sobie skórę podczas jedzenia kolacji. ;) Złośliwie wtedy akurat nie szczypało.
Opakowanie, pojemność:
Biała tubka z miękkiego plastiku o pojemności 75ml, srebrno-przeźroczysta zakrętka zgubiła mi się gdzieś w czeluściach łazienki i teraz z powodzeniem zastępuje ją zakrętka od pasty do zębów, którą możecie zobaczyć na zdjęciach.
Konsystencja
Konsystencja dość gęstego kremu, zawiera granatowe drobinki, które umożliwiają wykonanie delikatnego peelingu. Jeżeli za długo przytrzymamy ją na skórze zacznie zasychać i dawać uczucie ściągnięcia- trochę jak maseczki z czarnej glinki.
Zapach
Bardzo intensywny, szczególnie na początku. Trudno mi go zidentyfikować- ziołowo-miętowy, dość orzeźwiający, ale zniechęcający do wsadzania specyfiku do oczu. ;)
Działanie
Jak pisałam w stosowaniu- ja łączę opcję peelingu z maseczką i zostawiam na twarzy na 2-3 minuty. Jeżeli mamy mocno trądzikową cerę, ropę tuż pod skórą- trzeba jak z każdym peelingiem uważać by pryszczy nie rozdrapać. Dodam, że ja stosuję go kiedy czuję pod skórą, że 'coś mi się wylęga' i nie mam ochoty czekać tydzień aż wyjdzie- wolę się z nim rozprawić raz dwa. Tak więc po peelingu nakładam pastę cynkową i 'cieszę się' diodą na środku czoła. ;) Na szczęście dzięki regularnemu stosowaniu (tego i kilku innych produktów do pielęgnacji cery) ich liczba zmniejszyła się z miliona do 1-2 tygodniowo z którymi łatwo sobie radzę.
Opinia
Z tego magicznego specyfiku jestem bardzo zadowolona, choć wcześniej nie byłam przekonana do produktów 3w1. Regularne stosowanie pozwala spełnić obietnice producenta- oczyści skórę i zmniejszy problemy z czerwonymi natrętami, niestety z wągrami sobie nie radzi (no, nowe nie powstają, ale starych nie usunie;))
Cena
Cena katalogowa to 14 złotych i jest to moim zdaniem cena przyzwoita, jednak tak jak większość produktów z Avonu można go upolować na przecenach za około 10zł.
Całokształt 4/5
Uff, pierwsza recenzja. ;) A może Wy dodacie coś na temat tego kosmetyku? Któraś z Pań próbowała? :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 października 2014
czwartek, 2 października 2014
Odżywczy peeling do rąk i stóp z masłem shea- Planet Spa; Avon
Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, że zostałam konsultantką Avonu. Pierwsze szkolenie w Centrum Obsługi Konsultantek rozpoczęłyśmy od wypróbowania peelingu do rąk i stóp z masłem shea. Byłam w szoku, wiedziałam, że go kupię i nie będę się mogła go nachwalić.
Co obiecuje producent?
Delikatnie złuszcza i usuwa martwy naskórek, wygładzając skórę rąk i stóp.
Stosowanie i wydajność:
Zalecane stosowanie 1-2 razy w tygodniu. Myślę, że nic się nie stanie, jeżeli skusicie się używać go częściej. Ja używam go kiedy czuję taką potrzebę, nawet 3-4 razy w tygodniu. Każdorazowo wyciskam ilość jak 1/4 orzecha włoskiego- więc na prawdę nie wiele, dzięki czemu jest on niezwykle wydajny i starcza na przeszło 1,5 miesiąca.
Opakowanie, pojemność:
Opakowanie jest śliczne, jestem wielką zwolenniczką prostego, ale eleganckiego designu opakowań Planet Spa, zdecydowanie cieszą oko. Tubka z miękkiego plastiku o pojemności 75ml. Zwracam uwagę na to, że miękka, ponieważ czasami trafiają się tubki, z których wręcz ciężko się wyciska.
Konsystencja
Konsystencja jest kremowa, zawiera drobne drobinki, które bardzo delikatnie, acz skutecznie ścierają martwy naskórek. W czasie masowania kremowa część peelingu się wchłania pozostawiając na skórze nierozpuszczalne drobinki.
Zapach
To moje jedyne ale. Wcześniej masło shea kojarzyło mi się wyłącznie z produktami Organique- które były dodatkowo dopachniane. ;) Tak więc zapach był dla mnie w pewnym stopniu zawodem, choć kiedy się do niego przyzwyczaić- czuć coś pomiędzy orzechami, a czekoladą- to po prostu nie są 'moje' zapachy. ;) Testowałam jednak na dwóch współlokatorkach i pierwsze co powiedziały "Ale cudowny zapach!"- gusta non disputa. ;)
Działanie
Wyciskamy, masujemy 2-3 minuty, do wchłonięcia balsamu, ja następnie zwilżam dłonie wodą lub dokładam innego kremu do rąk by dalej masować drobinkami, ale to już zabieg dodatkowy. ;)) Już po pierwszym użyciu moje dłonie były gładkie jak.. jak.. pupcia niemowlęcia. Tak powiedziała po peelingu jedna z Pań obecnych na szkoleniu i takie określenie wyjątkowo do niego przylgnęło. Byłam zachwycona, ba oniemiała tym jak przyjemne w dotyku mogą być dłonie już po pierwszym użyciu (po peelingu nakładam balsam, o których również wspomnę). Na stopy działa równie dobrze, ja mimo to zostawię ten drogocenny peeling do spracowanych łapek. ;)
Opinia
Jak możecie łatwo wywnioskować- peelingiem tym jestem zachwycona, jak nigdy żadnym jeszcze nie byłam. Wyjątkowo korzystny stosunek ceny do jakości- szczególnie gdy upolujemy go na przecenie. To była bardzo dobra inwestycja, na pewno nie skończy się na tym opakowaniu. ;)
Cena
Cena katalogowa to 20zł, ale bardzo często dostępne są w promocjach czy zestawach. Ja mój upolowałam za śmieszne 9 złotych.
Całokształt 5/5 (no, ale ten zapach, pff!)
Uff, pierwsza recenzja. ;) A może Wy dodacie coś na temat tego kosmetyku? Któraś z Pań próbowała? :)
Co obiecuje producent?
Delikatnie złuszcza i usuwa martwy naskórek, wygładzając skórę rąk i stóp.
Stosowanie i wydajność:
Zalecane stosowanie 1-2 razy w tygodniu. Myślę, że nic się nie stanie, jeżeli skusicie się używać go częściej. Ja używam go kiedy czuję taką potrzebę, nawet 3-4 razy w tygodniu. Każdorazowo wyciskam ilość jak 1/4 orzecha włoskiego- więc na prawdę nie wiele, dzięki czemu jest on niezwykle wydajny i starcza na przeszło 1,5 miesiąca.
Opakowanie, pojemność:
Opakowanie jest śliczne, jestem wielką zwolenniczką prostego, ale eleganckiego designu opakowań Planet Spa, zdecydowanie cieszą oko. Tubka z miękkiego plastiku o pojemności 75ml. Zwracam uwagę na to, że miękka, ponieważ czasami trafiają się tubki, z których wręcz ciężko się wyciska.
Konsystencja
Konsystencja jest kremowa, zawiera drobne drobinki, które bardzo delikatnie, acz skutecznie ścierają martwy naskórek. W czasie masowania kremowa część peelingu się wchłania pozostawiając na skórze nierozpuszczalne drobinki.
Zapach
To moje jedyne ale. Wcześniej masło shea kojarzyło mi się wyłącznie z produktami Organique- które były dodatkowo dopachniane. ;) Tak więc zapach był dla mnie w pewnym stopniu zawodem, choć kiedy się do niego przyzwyczaić- czuć coś pomiędzy orzechami, a czekoladą- to po prostu nie są 'moje' zapachy. ;) Testowałam jednak na dwóch współlokatorkach i pierwsze co powiedziały "Ale cudowny zapach!"- gusta non disputa. ;)
Działanie
Wyciskamy, masujemy 2-3 minuty, do wchłonięcia balsamu, ja następnie zwilżam dłonie wodą lub dokładam innego kremu do rąk by dalej masować drobinkami, ale to już zabieg dodatkowy. ;)) Już po pierwszym użyciu moje dłonie były gładkie jak.. jak.. pupcia niemowlęcia. Tak powiedziała po peelingu jedna z Pań obecnych na szkoleniu i takie określenie wyjątkowo do niego przylgnęło. Byłam zachwycona, ba oniemiała tym jak przyjemne w dotyku mogą być dłonie już po pierwszym użyciu (po peelingu nakładam balsam, o których również wspomnę). Na stopy działa równie dobrze, ja mimo to zostawię ten drogocenny peeling do spracowanych łapek. ;)
Opinia
Jak możecie łatwo wywnioskować- peelingiem tym jestem zachwycona, jak nigdy żadnym jeszcze nie byłam. Wyjątkowo korzystny stosunek ceny do jakości- szczególnie gdy upolujemy go na przecenie. To była bardzo dobra inwestycja, na pewno nie skończy się na tym opakowaniu. ;)
Cena
Cena katalogowa to 20zł, ale bardzo często dostępne są w promocjach czy zestawach. Ja mój upolowałam za śmieszne 9 złotych.
Całokształt 5/5 (no, ale ten zapach, pff!)
Uff, pierwsza recenzja. ;) A może Wy dodacie coś na temat tego kosmetyku? Któraś z Pań próbowała? :)
czwartek, 25 września 2014
Jak zarabia student(ka)? - zostań konsultantką.
Sposobów na zarabianie na studiach (czy też w szkole) jest wbrew pozorom wiele. Z pewnością poświęcę temu kilka postów, których listę będę uaktualniać poniżej.
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam w skrócie o pracy jako konsultantka. Osobiście od niedawna jestem konsultantką firmy Avon, przez krótki czas pracowałam w Oriflame, jednak ich kosmetyki, oraz przejrzystość katalogów nie odpowiadają mi tak bardzo jak w Avonie. Dziś odbyłam swoje pierwsze szkolenie w zakresie pielęgnacji cery, przede mną kolejne jutro- z rozwijania biznesu i sprzedaży. Jak by nie patrzeć- same takie szkolenia są dla nas ogromną korzyścią. Są bezpłatne, prowadzone przez ciekawe osoby i naładowane informacjami. Każda nowa konsultantka ma także dostęp do e-szkoleń za pośrednictwem platformy Avonu.

Kariera konsultantki rozpoczyna się od spotkania z Liderem. Na Lidera zostajemy nakierowani z COK (Centrum Obsługi Konsultantek), albo przez znaną nam już konsultantkę (która za polecenie nam Avonu dostaje kosmetyczny gratis ;)). Liderki są osobami kompetentnymi, często siedzącymi w tym biznesie od lat. Mają ogromną wiedzę i zawsze chętnie służą radą. Na moim pierwszym spotkaniu zapoznana zostałam z podstawowymi informacjami o składaniu i kredytowaniu zamówień, optymalnym wykorzystywaniu dodatkowych promocji dla konsultantek itp. Dostałam również kilka gratisowych katalogów, oraz próbek. Zaproponowano mi również udział w najbliższych szkoleniach- na co z chęcią przystałam (bo jak zrozumiecie za pewien czas- uwielbiam wszelkiej maści szkolenia!;)).
Teraz kilka słów o zyskach. Czemu piszę o zyskach, nie o zarobkach? Bo praca konsultantki nie zawsze będzie się z nimi wiązać. Od naszej inicjatywy i zapału zależy ile kosmetyków sprzedamy, a co za tym idzie jaką prowizję dostaniemy. Podstawowa stawka wynosi 15% i rośnie wraz z wartością zamówienia (nawet do 40%!!). Jednak jak już pisałam- korzyść jest nie tylko w gotówce, która zostanie nam w portfelu. Nie będę się rozpływać nad opowieściami, w których praca kształtuje nasz charakter itd itp, ale wiedzcie, że to prawda. Każdy może zostać konsultantką, ale nie każdy się do tej pracy nadaje. Trzeba być osobą otwartą, towarzyską i co bardzo ważne- charyzmatyczną! No nie ukrywajmy- nie jest łatwo skłonić kogoś do wydania kilkudziesięciu (czy kilkuset) złotych na kosmetyki, jeżeli z daleka nie widać, że kasa wyłazi potencjalnej klientce uszami. Jednak co jest dla mnie ważne- w sprzedaży kosmetyków nie chodzi o mydlenie oczu (choć w ofercie Avonu są niesamowite żele pod prysznic!), ale o przekonanie klientki do siebie i kosmetyków tej marki. Nie prowadzimy sprzedaży czyhającej na pomyłkę i naiwność klienta, który podpisuje cyrograf na 48 miesięcy internetu mobilnego, który wbrew przekonującym zapewnieniom Pani z słuchawki wcale nie jest lepszy od tego z którego już korzystają. żeby nie plątać języka tłumacząc o co mi chodzi, podam prosty przykład. Znajdujemy klientkę zaciekawioną ofertą Avonu. Jednak zamiast skupić się na tym co dla klientki z przesuszoną cerą jest najlepsze (przykładowo krem za 39,99zł) skupiamy się na tym co dobre dla nas (krem dla cery tłustej 59,99zł)- nie ma co się oszukiwać z kremu do cery tłustej nasza prowizja będzie wyższa, a klientka przecież i tak się nie zna. Jest tu jednak pewne ALE. Cera sucha + krem wysuszający do cery tłustej = teksańska masakra piłą mechaniczna! Krem nie tylko nie poprawi kondycji skóry klientki, ale może nawet zaszkodzić. Co z tego, że nasza prowizja wzrośnie o te dwa złote, skoro klientka więcej do nas nie zajrzy? Znacznie więcej na tym stracimy, niż zyskamy, ba klientka nic więcej u nas nie kupi, co gorsza o Tobie i kosmetykach Avon pójdzie zła fama. Dlatego aby być dobrą konsultantką, należy znać produkty, które się sprzedaje. To oczywiste, że dwudziestolatka nie będzie w stanie z własnego doświadczenia opisać działania kremu przeciwzmarszczkowego +50, ale spójrzmy prawdzie w oczy- najczęściej kosmetyki sprzedawać będziemy w gronie w którym na co dzień się obracamy, a więc gronie rówieśników. Jednak dla wyjątków (które są potwierdzeniem reguły) wspaniałym wyjściem są szkolenia- dowiadujemy się na nich jakie kosmetyki polecać jakim klientkom, jak najlepiej je dobierać, które łączyć, czy czym się charakteryzują.
Dobra, już Was umoralniłam? Więc przejdę dalej. Znam osoby, które zostały konsultantkami, nie po to by zarabiać na sprzedaży kosmetyków, ale żeby móc je dla siebie kupować taniej. I nie ma w tym nic złego! Avon nie wyrzuci Cię z swoich szeregów, jeżeli miesięcznie nie zbierzesz zamówienia za set złotych. Firma sprzedaje kosmetyki, Ty kupujesz je z minimum 15% zniżką- i wilk syty i owca cała. Ja osobiście od lat korzystam z oferty Avonu i z pewnością się to nie zmieni, gdy już zostałam konsultantką. Ba, boję się, że spowoduje to, że będę wydawała wypłatę z nadwyżką. ;) (PS.: W bocznej kolumnie pojawiła się nowa zakładka "kosmetyki" będą się tam pojawiać informacje o moich nowych nabytkach wraz z subiektywną recenzją).
Jeżeli nadal nie jesteście choć trochę zainteresowane podjęciem tej pracy, nie traćcie już czasu na czytanie poniższych informacji. (tak, tak, zakazany owoc bardziej kusi, wiem.)
Sposoby sprzedaży
Najbardziej popularne są moim zdaniem trzy z nich. Po pierwsze online- tzw. wersja dla leniwych. ;) Polega na założeniu swojego profilu-sklepu na stronie Avonu. Klientki, które robią zakupy przez internet same kompletują zamówienie, które następnie przesyłają do najbliższej wskazanej przez system konsultantki (do założenia sklepu konieczne jest podanie adresu zamieszkania). Kolejną opcją jest sprzedaż bezpośrednia- chyba najbardziej popularna z wszystkich trzech. Polega na rozdawaniu katalogów potencjalnym klientkom, kontaktowaniu się z nimi w celu doradzenia, następnie zebrania zamówienia, złożenia go w internecie, lub bezpośrednio w COK'u, a następnie odebraniu go i dostarczeniu do klientek. Jej zaletą jest możliwość doskonalenia sztuki perswazji na kolejnych klientkach (jak to ładnie brzmi!). No i ostatnia- sprzedaż przez pośredników. Tą też można by podzielić. Katalogi możemy zostawić w miejscach publicznych- u fryzjera czy kosmetyczki- dołączając nasze dane kontaktowe. Panie czekające, aż włosy się pofarbują z chęcią przejrzą świeże katalogi i a nóż widelec coś zamówią? ;) Innym sposobem jest przekazanie katalogów naszym znajomym, którzy obracają się jednak w szerszym towarzystwie- w zamian możemy zaoferować im wybrany produkt z katalogu w podziękowaniu, tudzież po prostu część naszej prowizji.
Kredytowanie
Avon wprowadził bardzo przydatny system kredytowania. Kiedy składamy zamówienie, nie zawsze mamy już zebrane pieniądze od wszystkich klientek, są takie, które wolą płacić przy odbiorze. W takim wypadku opłacenie zamówienia możemy odroczyć na 21 dni od daty wystawienia faktury. Nie obciąża nas dodatkowy procent, a w początkowym terminie współpracy możemy każdorazowo zaciągnąć się na 500zł (oczywiście kolejne zamówienie na krechę składamy dopiero po spłacie poprzedniego!;))
Dostawa
Przesyłka dochodzi do nas w tempie ekspresowym. Możemy skompletować zamówienie w COK (od razu, bez dodatkowych opłat), lub zamawiając ją przez internet- odebrać ją w ciągu 48h w najbliższym COK/paczkomacie, tudzież za opłatą 3,90zł/5,60zł zamówić na wskazany adres. Przy składaniu zamówień przez internet poniżej 160zł należy pamiętać o doliczanej opłacie za małe zamówienie- 10zł.
Katalog i inne pomoce
Katalog wychodzi raz na trzy tygodnie, wraz z dodatkowymi mini katalogami, gazetką Focus (promocje tylko dla konsultantek) i ew. gazetkami sezonowymi. Mamy również możliwość zakupu próbek kosmetyków i perfum (1-3zł) oraz mini opakowań kremów itp (ok 9zł).
Dawno się tak nie rozpisałam, jest już środek nocy, opublikowanie tego posta zostawię sobie na jutro (w sumie dziś) bo pewnie z rana wyłapię mnóstwo błędów. Od dwóch godzin nieustannie stukam w klawiaturę. ;) Jeżeli macie jakieś pytania- piszcie koniecznie, z chęcią odpowiem. Czy na przyszłość- pisząc o sposobach zarabiania powinnam Waszym zdaniem się tak rozpisywać, czy może zależy Wam na informacji w pigułce? Za jakiś czas opowiem Wam trochę o funkcji Lidera w Avonie- jutro z pewnością dowiem się ciekawych rzeczy na szkoleniu. ;)
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam w skrócie o pracy jako konsultantka. Osobiście od niedawna jestem konsultantką firmy Avon, przez krótki czas pracowałam w Oriflame, jednak ich kosmetyki, oraz przejrzystość katalogów nie odpowiadają mi tak bardzo jak w Avonie. Dziś odbyłam swoje pierwsze szkolenie w zakresie pielęgnacji cery, przede mną kolejne jutro- z rozwijania biznesu i sprzedaży. Jak by nie patrzeć- same takie szkolenia są dla nas ogromną korzyścią. Są bezpłatne, prowadzone przez ciekawe osoby i naładowane informacjami. Każda nowa konsultantka ma także dostęp do e-szkoleń za pośrednictwem platformy Avonu.

Kariera konsultantki rozpoczyna się od spotkania z Liderem. Na Lidera zostajemy nakierowani z COK (Centrum Obsługi Konsultantek), albo przez znaną nam już konsultantkę (która za polecenie nam Avonu dostaje kosmetyczny gratis ;)). Liderki są osobami kompetentnymi, często siedzącymi w tym biznesie od lat. Mają ogromną wiedzę i zawsze chętnie służą radą. Na moim pierwszym spotkaniu zapoznana zostałam z podstawowymi informacjami o składaniu i kredytowaniu zamówień, optymalnym wykorzystywaniu dodatkowych promocji dla konsultantek itp. Dostałam również kilka gratisowych katalogów, oraz próbek. Zaproponowano mi również udział w najbliższych szkoleniach- na co z chęcią przystałam (bo jak zrozumiecie za pewien czas- uwielbiam wszelkiej maści szkolenia!;)).
Teraz kilka słów o zyskach. Czemu piszę o zyskach, nie o zarobkach? Bo praca konsultantki nie zawsze będzie się z nimi wiązać. Od naszej inicjatywy i zapału zależy ile kosmetyków sprzedamy, a co za tym idzie jaką prowizję dostaniemy. Podstawowa stawka wynosi 15% i rośnie wraz z wartością zamówienia (nawet do 40%!!). Jednak jak już pisałam- korzyść jest nie tylko w gotówce, która zostanie nam w portfelu. Nie będę się rozpływać nad opowieściami, w których praca kształtuje nasz charakter itd itp, ale wiedzcie, że to prawda. Każdy może zostać konsultantką, ale nie każdy się do tej pracy nadaje. Trzeba być osobą otwartą, towarzyską i co bardzo ważne- charyzmatyczną! No nie ukrywajmy- nie jest łatwo skłonić kogoś do wydania kilkudziesięciu (czy kilkuset) złotych na kosmetyki, jeżeli z daleka nie widać, że kasa wyłazi potencjalnej klientce uszami. Jednak co jest dla mnie ważne- w sprzedaży kosmetyków nie chodzi o mydlenie oczu (choć w ofercie Avonu są niesamowite żele pod prysznic!), ale o przekonanie klientki do siebie i kosmetyków tej marki. Nie prowadzimy sprzedaży czyhającej na pomyłkę i naiwność klienta, który podpisuje cyrograf na 48 miesięcy internetu mobilnego, który wbrew przekonującym zapewnieniom Pani z słuchawki wcale nie jest lepszy od tego z którego już korzystają. żeby nie plątać języka tłumacząc o co mi chodzi, podam prosty przykład. Znajdujemy klientkę zaciekawioną ofertą Avonu. Jednak zamiast skupić się na tym co dla klientki z przesuszoną cerą jest najlepsze (przykładowo krem za 39,99zł) skupiamy się na tym co dobre dla nas (krem dla cery tłustej 59,99zł)- nie ma co się oszukiwać z kremu do cery tłustej nasza prowizja będzie wyższa, a klientka przecież i tak się nie zna. Jest tu jednak pewne ALE. Cera sucha + krem wysuszający do cery tłustej = teksańska masakra piłą mechaniczna! Krem nie tylko nie poprawi kondycji skóry klientki, ale może nawet zaszkodzić. Co z tego, że nasza prowizja wzrośnie o te dwa złote, skoro klientka więcej do nas nie zajrzy? Znacznie więcej na tym stracimy, niż zyskamy, ba klientka nic więcej u nas nie kupi, co gorsza o Tobie i kosmetykach Avon pójdzie zła fama. Dlatego aby być dobrą konsultantką, należy znać produkty, które się sprzedaje. To oczywiste, że dwudziestolatka nie będzie w stanie z własnego doświadczenia opisać działania kremu przeciwzmarszczkowego +50, ale spójrzmy prawdzie w oczy- najczęściej kosmetyki sprzedawać będziemy w gronie w którym na co dzień się obracamy, a więc gronie rówieśników. Jednak dla wyjątków (które są potwierdzeniem reguły) wspaniałym wyjściem są szkolenia- dowiadujemy się na nich jakie kosmetyki polecać jakim klientkom, jak najlepiej je dobierać, które łączyć, czy czym się charakteryzują.
Dobra, już Was umoralniłam? Więc przejdę dalej. Znam osoby, które zostały konsultantkami, nie po to by zarabiać na sprzedaży kosmetyków, ale żeby móc je dla siebie kupować taniej. I nie ma w tym nic złego! Avon nie wyrzuci Cię z swoich szeregów, jeżeli miesięcznie nie zbierzesz zamówienia za set złotych. Firma sprzedaje kosmetyki, Ty kupujesz je z minimum 15% zniżką- i wilk syty i owca cała. Ja osobiście od lat korzystam z oferty Avonu i z pewnością się to nie zmieni, gdy już zostałam konsultantką. Ba, boję się, że spowoduje to, że będę wydawała wypłatę z nadwyżką. ;) (PS.: W bocznej kolumnie pojawiła się nowa zakładka "kosmetyki" będą się tam pojawiać informacje o moich nowych nabytkach wraz z subiektywną recenzją).
Jeżeli nadal nie jesteście choć trochę zainteresowane podjęciem tej pracy, nie traćcie już czasu na czytanie poniższych informacji. (tak, tak, zakazany owoc bardziej kusi, wiem.)
Sposoby sprzedaży
Najbardziej popularne są moim zdaniem trzy z nich. Po pierwsze online- tzw. wersja dla leniwych. ;) Polega na założeniu swojego profilu-sklepu na stronie Avonu. Klientki, które robią zakupy przez internet same kompletują zamówienie, które następnie przesyłają do najbliższej wskazanej przez system konsultantki (do założenia sklepu konieczne jest podanie adresu zamieszkania). Kolejną opcją jest sprzedaż bezpośrednia- chyba najbardziej popularna z wszystkich trzech. Polega na rozdawaniu katalogów potencjalnym klientkom, kontaktowaniu się z nimi w celu doradzenia, następnie zebrania zamówienia, złożenia go w internecie, lub bezpośrednio w COK'u, a następnie odebraniu go i dostarczeniu do klientek. Jej zaletą jest możliwość doskonalenia sztuki perswazji na kolejnych klientkach (jak to ładnie brzmi!). No i ostatnia- sprzedaż przez pośredników. Tą też można by podzielić. Katalogi możemy zostawić w miejscach publicznych- u fryzjera czy kosmetyczki- dołączając nasze dane kontaktowe. Panie czekające, aż włosy się pofarbują z chęcią przejrzą świeże katalogi i a nóż widelec coś zamówią? ;) Innym sposobem jest przekazanie katalogów naszym znajomym, którzy obracają się jednak w szerszym towarzystwie- w zamian możemy zaoferować im wybrany produkt z katalogu w podziękowaniu, tudzież po prostu część naszej prowizji.
Kredytowanie
Avon wprowadził bardzo przydatny system kredytowania. Kiedy składamy zamówienie, nie zawsze mamy już zebrane pieniądze od wszystkich klientek, są takie, które wolą płacić przy odbiorze. W takim wypadku opłacenie zamówienia możemy odroczyć na 21 dni od daty wystawienia faktury. Nie obciąża nas dodatkowy procent, a w początkowym terminie współpracy możemy każdorazowo zaciągnąć się na 500zł (oczywiście kolejne zamówienie na krechę składamy dopiero po spłacie poprzedniego!;))
Dostawa
Przesyłka dochodzi do nas w tempie ekspresowym. Możemy skompletować zamówienie w COK (od razu, bez dodatkowych opłat), lub zamawiając ją przez internet- odebrać ją w ciągu 48h w najbliższym COK/paczkomacie, tudzież za opłatą 3,90zł/5,60zł zamówić na wskazany adres. Przy składaniu zamówień przez internet poniżej 160zł należy pamiętać o doliczanej opłacie za małe zamówienie- 10zł.
Katalog i inne pomoce
Katalog wychodzi raz na trzy tygodnie, wraz z dodatkowymi mini katalogami, gazetką Focus (promocje tylko dla konsultantek) i ew. gazetkami sezonowymi. Mamy również możliwość zakupu próbek kosmetyków i perfum (1-3zł) oraz mini opakowań kremów itp (ok 9zł).
Dawno się tak nie rozpisałam, jest już środek nocy, opublikowanie tego posta zostawię sobie na jutro (w sumie dziś) bo pewnie z rana wyłapię mnóstwo błędów. Od dwóch godzin nieustannie stukam w klawiaturę. ;) Jeżeli macie jakieś pytania- piszcie koniecznie, z chęcią odpowiem. Czy na przyszłość- pisząc o sposobach zarabiania powinnam Waszym zdaniem się tak rozpisywać, czy może zależy Wam na informacji w pigułce? Za jakiś czas opowiem Wam trochę o funkcji Lidera w Avonie- jutro z pewnością dowiem się ciekawych rzeczy na szkoleniu. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


